|
Samochody zabytkowe oraz stare motocykle także na naszym forum motoryzacyjnym. |
|
W portalu znajdziesz m.in.: @ Renowacja pojazdów @ Zloty i wystawy @ Ogłoszenia Czytelników @ Warsztat |
Po wykonaniu wielu prototypów i przeprowadzeniu serii niezbędnych badań, Sanocka Fabryka Autobusów uruchomiła pod koniec 1973 roku seryjną producję autobusu Autosan H9, w dwóch wersjach międzymiastowej i turystycznej. Nowe pojazdy, były o wiele nowocześniejsze od poprzedniej wersji SAN H100 i przede wszystkim dużo mniej podatne na korozję. Ostatni SAN H100 (numer 33273), opuścił fabrykę w dniu 27 lipca 1974.
Autorzy projektu, zostali wyróżnieni tytułem Mistrza Techniki Rzeszowszczyzny (1973) i I Nagrodą Zarządu Wojewódzkiego NOT (1974).
Produkowane modele, oznaczone były H9-03 (międzymiastowy) i H9-15 (turystyczny). Autobusy wyposażone były w silnik wysokoprężny typu 6C107, o mocy maksymalnej 138 KM (101,5 kW) przy 2600 obrotach na minutę, który pozwalał na rozpędzenie autobusu do 88 km/h.
Rok później, w IV kwartale 1975 roku do produkcji wdrożono miejską wersję Autosana H9, oznaczoną jako H9-33 albo H9-35 (z zależności czy silnik był typu 359-starachowicki czy 6C107-andrychowski). Do istotnych zmian należało wprowadzenie 24-ro voltowej instalacji elektrycznej, co miało na celu unifikację z osprzętem i wyposażeniem stosowanym w Jelczu PR100. Zainstalowano szerokie czteroskrzydłowe, sterowane pneumatycznie drzwi, umieszczone na zwisie przednim i tylnym, we wnętrzu zamontowano wiele poręczy i uchwytów. Zrezygnowano z bagażników umieszczonych pod podłogą, co pozwoliło na obniżenie jej poziomu. Zastosowano nowe, duż wydajniejsze ogrzewanie.
Z zewnątrz, miejską wersję wyróżniała równo przebiegająca linia dachu oraz specjalne miejsce na tablicę informacyjną (z numerem i kierunkiem) umieszczone nad przednią szybą.
Autosan H9-35, zdominował na wiele lat tabor w przedsiębiorstwach komunikacji w mniejszych miastach. Wersja H9-35, była znacznie mniej popularna.
W połowie roku 1977 wprowadzono szereg modernizacji z produkowanych autobusach. Przede wszystkim w układzie jezdnym, pochodzącym ze starachowickiej fabryki. Udoskonalono oś przednią oraz tylny most pojazdu, poprawiono układ hamulcow. W modelach H9-33/35 unowocześniono i usprawniono system ogrzewania oraz pneumatyczny mechanizm otwierania drzwi, zlikidowano również dodatkowe drzwi dla kierowcy. Rok później wprowadzono także nowy układ kierowniczy wraz z nowym kołem kierownicy.
Na początku 1980 roku, do produkcji trafił nowy międzymiastowy Autosan H9-21. Względem modelu H9-03 zwiększono rozstaw osi, a tym samym długość całego autobusu do 10 metrów, pojazd podwyższono też do 315 centymetrów. Nowy autobus, mógł przewieźć 51 pasażerów, w tym 39 na miejscach siedzących.
Jeśli chodzi o zmiany techniczne, to w silniku 6CT107 wprowadzono turbodoładowanie oznaczając go 6CT107/A3, zwiększyła się więc do 150 KM (110 kW) moc silnika. Z oferty wycofano modele z silnikiem 359.
Dzięki nowemu tłumikowi i izolacji akustycznej silnika, zmniejszył się poziom hałasu we wnętrzu. Ponadto wprowadzono hydrauliczne sterowanie sprzęgła.
Z widocznych zmian nadwozia, zlikwidowano okna na bocznych słupkach oraz dodatkowe szybki nad oknami, zwiększono objętości szyb bocznych, wprowadzono nowy system ogrzewania.
W tym samym roku, unowocześniono także turystyczną wersję, nadając jej oznaczenie H9-20. Autobus oferował 41 miejsc siedzących, na wygodnych lotniczych fotelach. Zmiany techniczne, były analogiczne jak w modelu H9-21.
Wersja miejska H9-35 nie "zasłużyła" na te udoskonalenia, z oferty zaś wycofano modele H9-03 i H9-15.
Lata osiemdziesiąte, były ciężkimi, nie tylko dla motoryzacji. Sanocka Fabryka Autobusów, w okresie tym do produkcji wprowadziła w 1984 roku 11-to metrowy model H10-11, autobus do komunikacji w strefie podmiejskiej.
| a po co Ci ona, mam takową |
| Pierwsze lata H-9 to
epoka "nerwosana"
odbierane w Sanoku
autobusy
niejednokrotnie
miały poważne
problemy z dotarciem
do bazy PKS. Poza
tym czego nie
odnotował autor
autobus ten miał, w
razie wojny, pełnić
rolę autobusu do
przewozu rannych,
klapa pod przednią
szybą nie była
niczym innym jak
drogą podawania
noszy do autobusu. W
niektórych
instrukcjach było to
przedstawione, a PKS
przerabiały ten
temat kiedy miały
dostarczyć autobusy
na "ćwiczenia". Ta przednia klapa to była zmora. Zawsze ciągnęło przez nią zimno na nogi. A poza tym system ogrzewania był tak skonstruowany aby nic nie przeszkadzało w przypadku "wojskowego" wykorzystania autobusu. Późniejsza modyfikacja dopiero "wstawiła" nagrzewnice pod siedzenia, a przewody grzewcze do wnętrza autobusu. Wcześniej szły one pod autobusem co skutecznie chłodziło zimą wszelkie próby ogrzania pojazdu. |
| Dla mnie to super autko, jak miałem jechać "ogórkiem" to prawie płakałem |
| © 2005-2011 MotoSkansen.pl - samochody motocykle | Ważne informacje | Grafika: WebMark |