|
Samochody zabytkowe oraz stare motocykle także na naszym forum motoryzacyjnym. |
|
W portalu znajdziesz m.in.: @ Renowacja pojazdów @ Zloty i wystawy @ Ogłoszenia Czytelników @ Warsztat |
...dokończenie z poprzedniej strony
Lata dziewięćdziesiąte, były znacznie lepsze. W roku 1990 na Targach w Poznaniu zaprezentowano luksusowy autobus turystyczny H10-12.
W roku następnym, wyprodukowano kilka pierwszych egzemplarzy modelu H10, spełniające rygorystyczne normy ekologiczne, dzięki zastosowaniu nowego silnika.
Kolejny 1992 rok, to kolejna rodzina autobusów - modele H6 wysatępowały w wersjach miniautobusu przeznaczoneg do komunikacji miejskiej oraz w wersjach towarowych.
W roku 1993 rozpoczęto produkcję autobusów, które przystosowane zostały do przewozu niepełnosprawnych osób.
1994 rok, był pierwszym rokiem produkcji autobusów miejskich nowej generacji, oznaczonych Autosan A 10-10M, które wykonywane były metodą klejenia poszycia z materiałów całkowicie odpornych na korozję (aluminium i tworzywa sztuczne), wyposażone w silnik Mercedes-Benz.
W następnym roku, zmodernizowano również wersje międzymiastową i turystyczną, wprowadzając do nich ekologiczne silniki Mercedes-Benz.
W kolejnym roku do produkcji wprowadzono model AUTOSAN A 10-12 T LIDER - autobus turystyczny oraz AUTOSAN A 404 T CEZAR, również turystyczny, ale zbudowany w oparciu o podwozie firmy Mercedes-Benz. W roku tym, wprowadzono również kilka modernizacji do modeli z rodziny H6.
Dwa lata później do produkcji seryjnej wszedł wysokopodłogowy turystyczny AUTOSAN A 11-12 T SAN.
W kolejnym 1999 roku w związku z reformą oświaty, uruchomiono produkcję autobusów szkolnych H6-10 ŻACZEK, H9-21 KLEKS, H10-10 URWIS.
Powyższe modele, są już post-peerelowskie, dlatego nie zajmuję się tutaj ich szczegółowym opisem.
| a po co Ci ona, mam takową |
| Pierwsze lata H-9 to
epoka "nerwosana"
odbierane w Sanoku
autobusy
niejednokrotnie
miały poważne
problemy z dotarciem
do bazy PKS. Poza
tym czego nie
odnotował autor
autobus ten miał, w
razie wojny, pełnić
rolę autobusu do
przewozu rannych,
klapa pod przednią
szybą nie była
niczym innym jak
drogą podawania
noszy do autobusu. W
niektórych
instrukcjach było to
przedstawione, a PKS
przerabiały ten
temat kiedy miały
dostarczyć autobusy
na "ćwiczenia". Ta przednia klapa to była zmora. Zawsze ciągnęło przez nią zimno na nogi. A poza tym system ogrzewania był tak skonstruowany aby nic nie przeszkadzało w przypadku "wojskowego" wykorzystania autobusu. Późniejsza modyfikacja dopiero "wstawiła" nagrzewnice pod siedzenia, a przewody grzewcze do wnętrza autobusu. Wcześniej szły one pod autobusem co skutecznie chłodziło zimą wszelkie próby ogrzania pojazdu. |
| Dla mnie to super autko, jak miałem jechać "ogórkiem" to prawie płakałem |
| © 2005-2011 MotoSkansen.pl - samochody motocykle | Ważne informacje | Grafika: WebMark |