|
Samochody zabytkowe oraz stare motocykle także na naszym forum motoryzacyjnym. |
|
W portalu znajdziesz m.in.: @ Renowacja pojazdów @ Zloty i wystawy @ Ogłoszenia Czytelników @ Warsztat |
...dokończenie z poprzedniej strony
Po zwiedzeniu Klasztoru idziemy zobaczyć pomnik słynnego sołtysa z Wąchocka, który to zwinął asfalt przed swoim domem, żeby mu córka z domu nie uciekła, gdzie robimy sobie grupowe zdjęcie. Po chwili odpoczynku Komandor zarządza powrót do bazy w Chlewiskach. Ja troszkę się opóźniam, gdyż od jednego z przechodniów dostaję namiar na M-72 (z 1945r. !!) do sprzedania i do bazy wracam już sam. Po drodze jadę już z kolegą na Gazeli, któremu przytykał się kranik. W Szydłowcu doganiamy Michała na Emie i razem robimy jeszcze zakupy. Pół kilo kiełbasy, przyprawa do grilla i piwko powinny nam wystarczyć. Do bazy dojeżdżamy po 18.00. Teraz czas na relaks. Wszyscy siadamy przy ognisku, popijamy piwka, smażymy kiełbaski i gadamy o wszystkim i o niczym. Atmosfera rodzinnego pikniku i chociaż nie znamy dobrze obecnych (ze słyszenia znałem tylko Marka Harasimiuka ze „Świata Motocykli” i Janusza Jusisa z „Motocykl Moje Hobby”) czujemy się jak wśród swoich. Ukojony kilkoma strongami, dużym pętem smażonej na ogniu kiełbasy, pożyczonym chlebem (od ślicznej amazonki z tatuażem na plecach) i kilkoma baniaczkami nalewki usypiam….Cisza, spokój, nikt nie wrzeszczy, nie odpala w nocy silników, ani nie jeździ po pijaku.
Wyspani i rześcy wstajemy koło 9.00 i po konsumpcji paru jogurtów idziemy zwiedzać miejsce w którym jesteśmy. Cichaczem podłączamy się pod wycieczkę oprowadzaną przez emerytowanego pracownika dawnej huty. Znajduje się tu wielki piec opalany węglem drzewnym, w którym wytapiano rudę żelaza z pobliskich wzgórz. Działał on od około 1890r., a wygasł w 1939r. Zachował się w bardzo dobrym stanie i zrobił na nas ogromne wrażenie. Obok wielkiego pieca znajduje się jedyna w Polsce winda wodna, którą dostarczano na górę pieca rudę i węgiel drzewny – a jaki widok z jej tarasu.
Dzisiaj też odbywa się tu lokalny festyn czyli „Festiwal żelaza i stali”. Na terenach wokół budynków muzeum rozłożone były stragany z cepeliami i innymi wyrobami gastronomicznymi. Był też garncarz, kowal z kuźnią, starożytny hutnik, który wymurował z gliny i słomy (tak jak w starożytności) dymarkę i opowiadał jak wytapiano rudę żelaza, co mnie jako inżyniera bardzo zaciekawiło. Ludzi przybywało i robiło się coraz bardziej ciekawie. Ponieważ nie możemy zostać do poniedziałku, a co to za zabawa na festynie na trzeźwo, więc powoli pakujemy się i koło 14.00 wyjeżdżamy. Bocznymi drogami lecimy w kierunku Solca nad Wisłą, gdzie pchanym przez motorówkę promem przeprawiamy się na prawy brzeg rzeki. Po drodze wjechaliśmy w ciemną chmurę i ostro nas zmoczyło – ale za to jak fajnie chłodziły nam się silniki w naszych weteranach! Za Solcem żegnam się z Michałem, który jedzie na Lublin, a ja obieram kierunek na Annopol i do Stalowej Woli docieram przed 18.00.
Impreza podobała mi się bardzo, przede wszystkim odpocząłem i fajnie spędziłem czas w zabytkowym miejscu, które kojąco działa na nerwy. Pojadłem, popiłem, pojeździłem na Awiaczku z podobnymi pasjonatami jak ja i zwiedziłem ciekawe miejsca, za co bardzo dziękuję Komandorowi IV Rajdu Szlakiem Staropolskiego Żelaza – Bartłomiejowi Jackiewiczowi. Mam nadzieją, że w przyszłym roku w sierpniu będę mógł znów poturlać się na moich zabytkowych szprychowych kołach w gościnne Chlewiska.
Autor: Bogusław Paterek
e-mail: bogus-paterek małpa o2.pl
Automobilklub Stalowa Wola
| © 2005-2011 MotoSkansen.pl - samochody motocykle | Ważne informacje | Grafika: WebMark |