|
Samochody zabytkowe oraz stare motocykle także na naszym forum motoryzacyjnym. |
|
W portalu znajdziesz m.in.: @ Renowacja pojazdów @ Zloty i wystawy @ Ogłoszenia Czytelników @ Warsztat |
Mimo trudności w znalezieniu pracy jako inżynier mechanik (w marcu obroniłem dyplom na Politechnice Lubelskiej), postanowiłem odrzucić na chwilę wrogość do polityków i niechęć do naszego kraju, gdzie porządną pracę można dostać tylko dzięki wujkowi dyrektorowi, cioci prezes lub innym koligacjom rodzinnym i odstresować się, upijając się w trupa na jakimś zlocie lub rajdzie...
W weekend 11-13 sierpnia miała odbyć się runda MPPZ w Stalowej Woli organizowana przez mój rodzimy Automobilklub, 1 Ogólny Zlot Motocykli w Sandomierzu, Zlot Ogólny w Szklarskiej Porębie i oczywiście 8 Bieszczadzki Rajd Pojazdów Zabytkowych w Zagórzu. Osiołkowi w żłobie dano…, gdzie tu jechać, co tu wybrać? Szklarska i Sandomierz to raczej zloty ogólne, więc po co ryzykować, że coś mi wykręcą z motoru, albo ktoś wjedzie w mój namiot. Na Zagórz jeżdżę co rok, sami znajomi, koledzy, super klimat, no i to co dla mnie najważniejsze, czyli motocykle zabytkowe, a MPPZ w Stalowej to raczej impreza dla automobilistów i praktycznie motocykli startuje zawsze najwyżej 3 sztuki. Więc postanowione – śmigam do Zagórza, ale mimo to pojadę na start MPPZ do Stalowej Woli i zobaczę jaka atmosfera tam panuje.
Start MPPZ-u był w piątek o 9.00 z pod hotelu „Stal” (koszt całkowity z noclegami i obiadami w hotelu dla zwykłego uczestnika to bagatela 450 zł !!!!???) i mimo tego, że zarząd Naszego Automobilklubu za sam start w Rajdzie, bez całej tej pompy zażądał 50 zł., co wg mnie to i tak bardzo wiele, bo za te pieniądze można było dostać tylko itinerer (i to w formacie książkowym: ha, ha , ha! – jak motocyklista w czasie jazdy ma z tego korzystać?), wszyscy okoliczni motocykliści - weteraniarze nie pojawili się. Były tylko dwa motocykle WSK 125 i MW 750 i wiele ładnych starych samochodów. Niestety ja nie pasuję do takiego klimatu, nie wożę mojego Awiaczka na lawecie za najnowszym mercedesem, nie mam miliona euro na koncie i nosa zadartego do samego nieba, więc palę maszynę i znikam z tąd.
W domu pakuję namiot, karimatę, dwie flaszki bimbru, kawałek świeżo zabitego prosiaka i już miałem wyjeżdżać, a tu masz: zaczęło ostro rzucać żabami. Cóż, trzeba przeczekać, gdyż jazda w deszczu na weteranie nie jest zbyt przyjemna. Przestało padać dopiero o 3 w nocy, więc o 4.30 mogłem już suchą oponą popruć w kierunku Połonin Bieszczadzkich. Niestety sam, bo cały zeszłoroczny skład wymiękł, a inni miejscowi motocykliści-weteraniarze wolą raczej chwalić się samym faktem posiadania motocykla niż połykać kilometry.
200 kilometrów nakręcam bez zatrzymywania się, więc po siódmej jestem już w Zagórzu. Wjazd kosztował 25 zł. (w cenie blaszka i kiełbaska z grilla). Baza rajdu zlokalizowana była w małej kotlinie, u stóp skoczni narciarskiej, wśród okolicznych wzgórz porośniętych sosnowym lasem. Był park maszyn, oddzielne pole namiotowe, dwa duże stoiska z grillem i Leżajskim Browarem (w tym roku wreszcie po raz pierwszy było na tyle stołów z parasolami, że każdy spokojnie mógł pobiesiadować), beczka z wodą do umycia się i cztery toy-toye (na przyszłość powinni je usytuować bardziej na uboczu, gdyż psuły trochę leśny zapach).
| © 2004-2009 MotoSkansen.pl - samochody motocykle | Ważne informacje | Grafika: WebMark |